Via crucis w plenerze – Pniów 2026

„naucz mnie spotykać się dzisiaj

bez lęku o jutro

bez smutków za wczoraj

jesteś – chociaż mijamy Cię latami...

dobrze, że jesteś

nie boisz się być

ja już tęsknię”

(ks. Andrzej Hładki)

Któż, jak nie Bóg, leczy bezszelestnie nasze sercowe rany? Przychodzimy do Niego -zwłaszcza pogrążeni w smutku, wiedząc, że Mistrz Cierpienia zrozumie i przyniesie ukojenie, bo pragnie dla nas tylko miłości!   Powoli, małymi kroczkami krzyżowych stacji, tworzymy nową tradycję wspólnej modlitwy pośród budzącej się do życia przyrody. Po raz drugi parafianie spod znaku św. Zygmunta przeprowadzili duchowy dialog z cierpiącym Chrystusem na ścieżkach drogi krzyżowej w plenerze. Po raz drugi niebo zakryło swe oblicze chmurną zasłoną, ale nie uroniło łez na skruszonych pątników. To była droga każdego z nas, wyboista droga chrześcijanina podążającego za Chrystusem przez śmierć do zmartwychwstania. Tego wieczoru nie byliśmy cyrenejczykami, przyszliśmy do Jezusa z własnej i nieprzymuszonej woli, z potrzeby serca i ducha, bo podświadomie czujemy, że droga, którą kroczy chrześcijanin, to droga ku wolności, ku której wyswobodził nas Chrystus. Przez nasze ludzkie błędy; zdrady i upadki, pogrążanie się i podźwiganie, nikczemność i dowody miłości, zakłamanie i prawdę, niewiedzę i zrozumienie - kroczymy razem ku zmartwychwstaniu. Każda droga krzyżowa daję nam nadzieję, pozwala nam usłyszeć głos Pana, który szepcze: „jeszcze możesz żyć jak trzeba, jeszcze możesz!”.   Nasz pniowski kult męki Chrystusa ma nie tyle charakter teologiczny, co osobisty; jest naszym świadectwem, że męka, śmierć i zmartwychwstanie były czymś realnym. Kiedy krzyż wędruje z rąk do rąk - Liturgicznej Służby Ołtarza, Rady Parafialnej, nauczycieli, Kół Gospodyń Wiejskich, uczniów, Ochotniczej Straży Pożarnej, seniorów, chórzystów, sołtysów, Urzędu Gminy, sióstr zakonnych, przedsiębiorców - przedstawicieli niemal każdego z parafialnych środowisk, staje się taki ciepły i bliski od uścisków, od ramion, taki nasz … I znowu doświadczyliśmy siły wspólnej modlitwy, a dzięki niej, głębi wielkopostnej tajemnicy, gdy w podziękowaniu za dar Odkupienia i niepojętej Bożej miłości z naszych ust płynęła ku Niebu serdeczna, łzawa prośba: „Któryś za nas cierpiał rany …”.

Małgorzata Lasota